<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>aurablog</title>
    <link>http://aurablog.blox.pl/html</link>
    <description>KLIMAT POLITYCZNY</description>
    <lastBuildDate>Fri, 18 May 2012 13:22:50 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Prowokacja i polityka.</title>
      <link>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Prowokacja-i-polityka.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Ta najgłośniejsza prowokacyjno - korupcyjna afera IV RP z agentem Tomkiem i posłanką Beatą Sawicką w rolach głównych doczekała się już epilogu sądowego. Była to historia, splatającą prowokacji służb specjalnych w imię partyjnych interesów, uczuć, biznesu, przeliczania na pieniądze zaufania społecznego i wielkiej polityki. Bez  specjalnego podkoloryzowania  można ją przedstawić jako wdzięczny materiał na scenariusz filmowy.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Młody i piękny agent CBA, udający biznesmena z rozległymi kontaktami w kraju i na świecie podstępnie wkrada się w łaski i uczucia posłanki na Sejm RP. Czule ją adoruje, obsypuje prezentami i wodzi na pokuszenie. W końcu uwodzi i wykorzystuje jej uczucia do postawienia przed sądem i zdyskredytowania jej partii. Słaba kobieta i wybranka narodu wciąga jeszcze w sidła równie słabego przedstawiciela społeczeństwa ze znanego półwyspu. Oboje przyjmują łapówki od podstawionych agentów służb specjalnych. W tle jest wielka polityka, gabinety władzy, które pociągały za sznurki w tej sprawie, upadek rządu, wybory parlamentarne i oświadczenie szefa CBA, który agituje za jedną z partii. A agent został bohaterem, przeszedł na emeryturę teraz sam jest wybrańcem narodu i ma satysfakcję z wyroku skazującego dla tej, którą uwiódł i wykorzystał. Pytania o granice prowokacji, granice intymności w grze agenta i granice ingerencji polityki w działania służb specjalnych. Porządne kino faktu.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Korupcja wśród polityków i ingerencja gabinetów władzy w działalność służb specjalnych to tematy wielokrotnie już wałkowane w filmie. Natomiast o granicach prowokacji kino rzadko się dotychczas wypowiadało.  Trzeba by tu jakiegoś zdolnego reżysera czującego temat prowokacji. Może ... Ewa Stankiewicz ?&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>aurabloger@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>polityka</category>
      <comments>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Prowokacja-i-polityka.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Prowokacja-i-polityka.html</guid>
      <pubDate>Fri, 18 May 2012 13:22:50 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Poseł na kolanach przed Sejmem</title>
      <link>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Posel-na-kolanach-przed-Sejmem.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Starcie posła Stefana Niesiołowskiego z dziennikarką Ewą Stankiewicz wywołuje wciąż zrozumiałe emocje, bo było pojedynkiem symbolicznym na szczycie. Oboje przecież są niemal sztandarowymi reprezentantami wrogich obozów w trwającej już od dawna polsko - polskiej wojnie. Dotychczas ciężkie boje pomiędzy PO a PIS prowadzone były w Sejmie, na łamach prasy i w telewizyjnych studiach, a teraz doszło już do spektakularnej walki wręcz " oko w oko " na ubitej ziemi na podwórku sejmowym.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Pojedynek wypowiedziała Ewa Stankiewicz i odbył się on na jej warunkach. Wlepiła w posła swoją kamerę, krążyła przy nim jak natrętna osa, a on nie potrafił emocjonalnie z tym sobie poradzić. Był krańcowo wzburzony, wyczerpany psychicznie krążył po placu sejmowym jak zaszczuty, próbował się opędzać od niej, prosił o zakończenie pojedynku, wreszcie stracił kompletnie panowanie nad sobą, stracił pojmowanie znaczenia tej chwili  warknął: " Won do PIS-u ty pisowski lizusie " i odepchnął jej kamerę. Skaza na jego powadze, skaza na jego godności. Jest wybrańcem narodu, byłym marszałkiem i szefem komisji obrony narodowej a zachował się jak podrzędny harcownik w plemiennej naparzance. Dziennikarka zachowywała się tak, jakby znała jego słabości i zaplanowała sobie, że go upoluje. To się jej udało. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Zgoda, że Ewa Stankiewicz to gorliwy funkcjonariusz pisowskiego wydziału propagandy zafiksowany na spiskowej teorii świata, od którego trudno wymagać dziennikarskiego obiektywizmu. Zgoda, że jej zachowanie przed Sejmem to zaplanowana prowokacja. Ona jednak nie jest osobą zaufania publicznego. Jej tylko udało się pozostawić w pokonanym polu posła na kolanach. Wiem, że sprawę  tę można by skwitować wnioskiem, że po prostu Stefan Niesiołowski nie wytrzymał prowokacji namolnej baby i wziął sprawy w swoje ręce. Można by też pójść rozbrajającym tropem Kazimierza Kutza i powiedzieć, że dziennikarka nie powinna nękać starszego pana. Ale skoro już bawimy się w politykę, to bądźmy konsekwentni i trzymajmy się kategorii politycznych. Jest powszechnie znane, że Stefan Niesiołowski w polsko - polskiej wojnie na słowa jest zaprawionym w ciężkich bojach fajterem z pierwszej linii, który zawsze przodował w bezpardonowych i bezkompromisowych szarżach na przeciwnika politycznego. Potrafił razić celnie i bezlitośnie ciężkim, dosadnym słowem. W tych bojach trup słał się gęsto i nigdy nie brano zakładników. Jeżeli komuś powinęła się noga, to nie było dla niego litości. Reguły są znane. Do nich należy też zachowywanie powagi posła i marszałka Sejmu i niestosowanie siły fizycznej wobec kobiet.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Teraz pojawia się też wątpliwość, czy Stefan Niesiołowski wytrzymuje trudy działalności publicznej i politycznej w sytuacji, gdy nie wytrzymuje starcia psychicznego z jedną dziennikarką. Pojawiają się pytania o jego wiarygodność jako posła i polityka. Czy jego poglądy na sprawy publiczne są trzeźwym spojrzeniem na świat, czy może antypisowska emocja mu w tym przeszkadza.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Stefan Niesiołowski mógł jeszcze o własnych siłach wstać z kolan sprzed Sejmu. Czuł, że powinien przeprosić, ale jakaś niedobra emocja stanęła mu w tym na przeszkodzie. Wymyślił karkołomny wykręt, że przeprosi dopiero, gdy przeprosi go przewodniczący Duda za to, że lżyli go związkowcy. Teraz jest już w znacznie gorszej sytuacji, bo minął już czas na jego własną refleksję i teraz premier nalega, że powinien zachować się jak na posła przystało.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>aurabloger@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>polityka</category>
      <comments>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Posel-na-kolanach-przed-Sejmem.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Posel-na-kolanach-przed-Sejmem.html</guid>
      <pubDate>Wed, 16 May 2012 13:50:08 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Czarny piątek</title>
      <link>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Czarny-piatek.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Ostatni piątek został powszechnie uznany za kolejny czarny dzień naszej polityki. Po raz kolejny zostały przesunięte granice tego co dopuszczalne w debacie publicznej. Znowu politycy udowadniają, że dno znajduje się znacznie niżej niż to sobie wszyscy dotychczas wyobrażali. Z bezradności i braku nowych słów padają ciągle te same dyżurne określenia: dno, szambo, kloaka, pajace. Najgroźniejsze jednak nie jest to, że w Sejmie padły te wszystkie złe i ciężkie słowa, a przed Sejmem działo się to, co się działo. Najgroźniejsze jest to, że mijają dni, a złe, nienawistne emocje ciągle wzbierają i nikt nikogo nie zamierza za nic przepraszać. Każdy trwa w swoim gniewie i wzburzeniu z powodu poczynań drugiej strony, stoi niewzruszony twardo przy swoich racjach, znajduje głębokie usprawiedliwienie dla swoich słów, gromi i oskarża przeciwnika. Nikt nie ma sobie nic do zarzucenia. Polacy nic się nie stało.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Jarosław Kaczyński z mównicy Sejmu RP porównuje premiera rządu do Adolfa Hitlera, ale jest usprawiedliwiony, bo został sprowokowany i ma swoje głębokie racje i traumy. Janusz Palikot wali  Kaczyńskiego z trybuny obuchem w łeb, że wysłał swojego brata na śmierć, ale też nie przeprosi, bo ma na ten temat swoją teorię. Związkowcy opasują Sejm łańcuchami i okładają kijami posłów, ale nie przeproszą, bo kipią świętym gniewem ludu pracy. Poseł Niesiołowski woła do dziennikarki: won do PiS-u i odpycha jej kamerę, ale nie przeprosi, bo nie przeprosił go przewodniczący Duda za wyzwiska ze strony związkowców. Dziennikarka prowokowała posła, ale nie przeprosi, bo wykonywała tylko swoje obowiązki...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; I tak wszyscy kipią  i nie posiadają się z oburzenia z powodu ... poczynań drugiej strony. Stoją okopani na swoich pozycjach z gotowymi już do strzału - w następnym starciu - pistoletami czy raczej fekaliami w puszkach. Tylko czym nas zaskoczą skoro w Sejmie rzucano już Hitlerami, a na ulicy okładano posła kijami. Teraz niechybnie poseł musi już dostać od posła w mordę.  &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>aurabloger@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>polityka</category>
      <comments>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Czarny-piatek.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Czarny-piatek.html</guid>
      <pubDate>Tue, 15 May 2012 11:58:58 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Polskość Polski</title>
      <link>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Polskosc-Polski.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Wzmacnianie reprezentacji narodowej w sporcie poprzez pozyskiwanie obcokrajowców wywołuje w naszym kraju więcej emocji niż za granicą, gdzie to zjawisko już spowszedniało. Agresywne i prowokacyjne wypowiedzi Jana Tomaszewskiego, jednego z legendarnych orłów Kazimierza Górskiego uznającego naszą piłkarską kadrę narodową z kilkoma naturalizowanymi zawodnikami za przykład hańby narodowej są tutaj poglądami krańcowymi. Niemniej jest spora rzesza purystów narodowych, która w słowach bardziej oględnych zgłasza swój sprzeciw wobec tych praktyk. Kilka zdań w tej sprawie chcę skreślić nie tylko jako zaprzysięgły fan piłki nożnej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Dla nas gospodarza mistrzostw Europy zbudowanie dobrej reprezentacji piłkarskiej to sprawa priorytetowa - tak jak budowa stadionów, autostrad i całego tego kramu. Sportowy, piłkarski sukces w tej wielkiej, europejskiej imprezie to wyjątkowa szansa dla całej naszej piłki. To perspektywa skoku cywilizacyjnego tej dyscypliny, wzrostu jej popularności, napływu ludzi, energii, kapitału i środków. To także promocja całego kraju. Sukces w Euro może być tym, czym małyszomania dla skoków narciarskich, czy Fibak w swoim czasie dla tenisa. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Franciszek Smuda nie miał komfortu teoretyzowania na temat czystości narodowej swojej drużyny. Zdawał sobie sprawę, że w przypadku klapy nie będzie mógł się bronić argumentem, że w jego drużynie grali tylko z dziada pradziada Polacy. On pewnie też tak samo jak Jan Tomaszewski i inni puryści uważa, że lepiej wychować i wyszkolić swojego niż naturalizować cudzego, ale problem polega właśnie na tym, że nie potrafiliśmy wyszkolić swoich. Miał do dyspozycji zdecydowanie za mało dobrych polskich piłkarzy, żeby zbudować reprezentację zdolną do gry na przyzwoitym poziomie. Ściągnięcie  tych 4 obcokrajowców z polskimi korzeniami to była pilna konieczność. I tak nie wykonał planu minimum bo 5. obcokrajowiec Laurent Koscielny z Arsenalu, mając widoki na występ w reprezentacji Francji, odmówił zasilenia naszej drużyny. I to jest odpowiedź na  drugi zarzut Tomaszewskiego, że trafiają do nas tylko zawodnicy, którzy stracili widoki na grę w reprezentacji swojego macierzystego kraju. A jacy mają trafiać ? Ci lepsi, którzy decydują się na zmianę obywatelstwa trafiają do reprezentacji Niemiec, Anglii i Francji.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Poziom naszej drużyny w końcu jest na miarę aktualnych możliwości. Obok profesjonalistów klasy międzynarodowej występują w niej piłkarze przeciętni, od których oczekuje się, iż zagrają powyżej swoich możliwości.  Gdy to nastąpi i dopisze nam trochę szczęścia to wyjdziemy z grupy i zagramy mecz dwudziestolecia w ćwierćfinale. A wówczas to pan Perquis  i pan Boenisch będą już bardziej polscy niż pan Kowalski.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>aurabloger@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>polityka</category>
      <comments>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Polskosc-Polski.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Polskosc-Polski.html</guid>
      <pubDate>Thu, 10 May 2012 14:30:05 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Członki Tomaszewskiego</title>
      <link>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Czlonki-Tomaszewskiego.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Wypowiedzi Jana Tomaszewskiego, legendy polskiej piłki i posła z ramienia PIS czy już raczej posła z ramienia PIS i legendy polskiej piłki zawsze robiły duże wrażenie. Śledząc rozwój jego słownictwa i bezpardonowe rajdy w walce z układami w sporcie   byłem pewny, że prędzej czy później musi trafić  do Prawa i Sprawiedliwości.  Byłem pewny, że musi zająć miejsce po prawicy ojca Jarosława, a jego misja się zaogni i śledztwa zataczać będą coraz szersze kręgi. Teraz jego polityczne oświadczenia jeszcze bardziej imponują wyjątkową ideowością i niesłychaną bezkompromisowością. Pod tym względem przerósł już swojego mistrza.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Nie tylko nie poda ręki prezydentowi Komorowskiemu, ale wprost brzydzi się nim za to, że daje polskie obywatelstwo różnym śmieciom z Francji i Niemiec. Jego oko nie spojrzy na piłkarską reprezentację Polski, bo nie jest czysta narodowo. Jego tyłek nie spocznie na krzesełku żadnego nowego stadionu Euro dopóki prokuratorzy nie rozliczą kosztów ich budowy. Jego noga nie postąpi na asfalt autostrady, bo są najdroższe w Europie. Jego serce każe mu zbojkotować Euro na Ukrainie. Jego umysł boleje, że Smuda nie ma matury.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Jednak ostatnio w ferworze żarliwych wypowiedzi trochę przesadził. Wyznał, że kibicuje reprezentacji Niemiec. Jak prezes się o tym dowie, to Tomaszewski dopiero się spoci.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>aurabloger@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>polityka</category>
      <comments>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Czlonki-Tomaszewskiego.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Czlonki-Tomaszewskiego.html</guid>
      <pubDate>Wed, 9 May 2012 13:25:56 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Bez kra i koko</title>
      <link>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Bez-kra-i-koko.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Ogłoszenie przez selekcjonera Franciszka Smudę składu piłkarskiej reprezentacji Polski i wybór hymnu dla tej reprezentacji to jedne z ostatnich już elementów składających się na tę wielką układankę, jaką jest Euro 2012. Pamiętam ten taniec szczęścia polskiej delegacji w Cardiff w 2007 roku, gdy Platini wyjął kopertę z napisem:  Polska i Ukraina. I ten wybuch radości w Polsce, który był udziałem nie tylko fanów piłki nożnej. Na fali tej radości łatwo i powszechnie kreślone były wizje Euro 2012 jako skoku cywilizacyjnego i lokomotywy ciągnącej kraj ku nowoczesności. Projekt przyśpieszonej modernizacji kraju z miastami Euro połączonymi autostradami i drogami ekspresowymi, siecią hoteli, nowoczesnymi stadionami, infrastrukturą sportową, lotniskami i kolejami przyzwoitych prędkości wydawał się projektem realnym. Wydawało się też, że 4 lata to wystarczająco dużo czasu na zbudowanie reprezentacji piłkarskiej spełniającej oczekiwania kibiców i godnej gospodarza mistrzostw. Nade wszystko zaś nad tym wszystkim unosił się duch przekonania o goszczeniu nadzwyczajnej imprezy, wyjątkowej idei, wielkiego europejskiego święta sportu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Teraz u progu inauguracji, kiedy następuje konfrontacja oczekiwań z rzeczywistością impreza ta schodzi w przyśpieszonym tempie na ziemię. Na ziemię sprowadzają ją też europejscy politycy, którzy - przeżywając wzmożenie moralne - zapowiadają bojkot ukraińskiej części mistrzostw. Złudzeń pozbawiają także nasze związki zawodowe i taksówkarze widząc czas Euro jako wymarzony do walki o swoje. Coraz częściej powątpiewa się w nasze możliwości organizacyjne. Hymn pań z zespołu Jarzębina też nie wzbija hen wysoko zatrwożonych i podupadłych trochę serc. To wszystko jednak nie skazuje tej imprezy na niepowodzenie. Stan naszej realizacji projektu Euro to wielki wysiłek i w rezultacie dużo więcej niż średnia krajowa. Być może to skład kadry narodowej symbolizuje poziom naszego przygotowania do tej imprezy. Obok profesjonalistów klasy międzynarodowej są tam piłkarze, którzy muszą zagrać powyżej swoich umiejętności, aby wszystko się udało. Ale sukces jest możliwy. Tylko bez kra-kra i koko.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>aurabloger@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>polityka</category>
      <comments>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Bez-kra-i-koko.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Bez-kra-i-koko.html</guid>
      <pubDate>Tue, 8 May 2012 14:11:53 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Palikot to ciota</title>
      <link>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Palikot-to-ciota.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Używając języka Janusza Palikota i jego miary rzeczy za list gratulacyjny, który napisał do Leszka Millera trzeba mu przyznać zasłużony tytuł cioty miesiąca. Według definicji polityka z Biłgoraju ciota jest to osobnik wsławiający się na niwie polityki hipokryzją.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Janusz Palikot lubi uchodzić za jedynego sprawiedliwego naszej polityki. Jako bezkompromisowy bojownik wysunięty na pierwszą linię walki z zakłamaniem w polityce tropi cynizm, potrafi przydybać na łgarstwie i dopaść na hipokryzji. Bezlitośnie poczęstuje wówczas delikwenta grubym słowem. Nazwać oponenta katolicką ciotą czy chamem to dla niego tyle co splunąć. Minister Gowin został  trafiony przez Palikota ciotą za pokrętne stanowisko w sprawie tajnych więzień CIA w Polsce. Według załączonej wówczas definicji ciotostwo Gowina polega na jego hipokryzji, bo nawołując do milczenia w tej sprawie udaje, że Polska nie ma nic wstydliwego do ukrycia. Udaje, że jak przestanie się mówić, to problem zniknie. Ciotostwo to właśnie ma być taka obłuda, dwulicowość i nieszczerość. Żeby lepiej zrozumieć fenomen ciotostwa w polityce Janusz Palikot postanowił go zobrazować własnym przykładem.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Jako nieskazitelny rycerz prawdy pryncypialnie gromił jeszcze niedawno Millera za jego zgodę na tajne więzienia. Domagał się od niego zrzeczenia się immunitetu i wycofania z życia politycznego. Wstyd mu było za Polskę i Millera, którego już widział przed Trybunałem Stanu. Urządzał happeningi w  Kiejkutach. Zarzekał się, że z Millerem, który ma krew na rękach nie będzie już miał żadnej okoliczności... aż do soboty. Po wyborze Millera na stanowisko przewodniczącego skierował do niego list gratulacyjny zaczynający się od słów : " Leszku jestem przekonany, że członkowie SLD dokonali słusznego i odpowiedzialnego wyboru ". Dalej gratuluje mu wyboru na szefa SLD, wyraża nadzieję na ściślejszą z nim współpracę i proponuje zakończyć dotychczasowe spory i waśnie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Teraz już dokładnie wiadomo co to jest ciotostwo w polityce.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>aurabloger@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>polityka</category>
      <comments>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Palikot-to-ciota.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://aurablog.blox.pl/2012/05/Palikot-to-ciota.html</guid>
      <pubDate>Tue, 1 May 2012 12:34:27 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


