KLIMAT POLITYCZNY
Kategorie: Wszystkie | polityka
RSS

polityka

piątek, 13 stycznia 2012

Poseł PIS Marek Suski zapomiał już o fali krytyki i powszechnego oburzenia jaka spotkała posłów, którzy w listopadzie ubiegłego roku głośnym rechotem zareagowali na słowa przemawiającego z trybuny sejmowej posła Roberta Biedronia nazywającego ataki na Wandę Nowicką ciosami poniżej pasa. A być może znowu zapragnął przeżyć tę wielką chwilę, kiedy to heteroseksualna Wysoka Izba drży w posadach, a wspólnota antygejowskiego rechotu ogarnia - jak jedną miłującą się rodzinę - wszystkie partie i frakcje. Znowu chciał doświadczyć tej tak bliskiej jego sercu jedności homofobicznej ponad podziałami.

Wczoraj kiedy podczas debaty sejmowej o ochronie praw zwierząt z mównicy poseł Robert Biedroń mówił o zwierzętach jako istotach mających nie tylko futro i zwrócił się o traktowanie ich przez ludzi w sposób partnerski poseł Suski zakrzyknął: " Byle nie związki partnerskie ". Na protesty przeciwko takim komentarzom podpowiedział, że takie ma poczucie humoru i z wielu rzeczy można pożartować. Jednak tym razem żaden z posłów nie zareagował śmiechem, a jeden z nich zawołał do Suskiego, żeby zachowywał się jak na posła przystało.

Poseł Suski zawiódł się na reakcji sali sejmowej, która nie odwzajemniła jego poczucia humoru. Ciekawe czy na Komisji Etyki Poselskiej, przed którą pewnie wkrótce stanie, posłowie będą się trzęśli ze śmiechu, trzymali za brzuchy i walili w kolana. Są na to raczej małe widoki. Komisja już raz nie podziliła poczucia homoru Suskiego i ukarała go naganą. Chodziło wtedy o wystąpienie  posła w debacie na temat ustawy przeciwdziałającej narkomanii, kiedy to żartował na temat Platformy i narkotyków.   







15:37, aurabloger , polityka
Link Komentarze (6) »
czwartek, 12 stycznia 2012

Pułkownik Mikołaj Przybył zalicytował bardzo wysoko, bo jako pierwszy w ponadwudziestoletniej naszej demokracji ogłosił, że  targnął się na swoje życie powodowany honorem. Jako jedyny w demokratycznej Polsce ogłasza, że jego próba samobójcza była motywowana obroną wyższej racji i nadrzędnego wobec życia dobra. Chciał w ten sposób, jak twierdzi, poprzez zaalarmowanie opinii publicznej, odwrócić niekorzystny dla dobra i interesów wojska polskiego bieg spraw publicznych.

Nikt dotychczas nie kładł swojej głowy na ołtarzu honoru i służby, a najwyższą formą oddania sprawie i poświęcenia się w imię ratowania dobra wyższego rzędu ze strony najwyższych urzędników państwowych było podanie się do dymisji czy oddanie się do dyspozycji przełożonego. Było kilka takich głośnych dymisji, ale poświęcenia się ich bohaterów nie należy przeceniać, bo bardzo dobrze potrafili się ono odnaleźć w innych dziedzinach działalności. Zaś w bieżącej walce politycznej do nadzwyczajnych, bohaterskich środków stosowanych w celu obrony najwyższych wartości tj. aktualnych politycznych racji należą: wymachiwanie penisem, zademonstrowanie świńskiego łba, opuszczenie sali sejmowej, okupowanie mównicy sejmowej, uronienie łzy przed kamerą, zacytowanie papieża Polaka, zacytowanie klasyka demokracji, zorganizowanie konferencji prasowej i inne tego typu instrumenty nie stanowiące nawet uszczerbku dla diety poselskiej. Czy pułkownikowi Przybyłowi udało się obronić wielkość swojego romantycznego czynu w epoce demokracji i poppolityki ?

Przede wszystkim bohaterowi romantycznemu nie powiodła się próba samobójcza, gdyż, co prawda, włożył lufę pistoletu do ust, ale chybił i skończyło się " tylko " na przestrzeleniu policzka. Gdyby ograniczył się do obwieszczenia narodowi, że w oddaniu dla sprawy zdecydował się okaleczyć, wówczas jego czyn prawdopodobnie zachowałby wielkość i czystość, ale pułkownik twierdzi, że jego celem było samobójstwo. A to dla publiki zabrzmiało kiczowato. Kandydat na bohatera romantycznego, zawodowy oficer trzymający lufę w ustach nie może chybić.

I teraz połowa Polski, chyba ta  wychowana na wielkich wzorach tradycji romantycznej, ma do niego pretensje nazywając go partaczem, nieudacznikiem i zwykłą łajzą, niepotrafiącą nawet skutecznie strzelić sobie w łeb. Podnoszą, że to nie jest żadna Wielka Improwizacja z III części Dziadów, ale starannie zaplanowany, kiepski spektakl. Nie przyjmują nawet do wiadomości, że Konrad i Kordian w wielkich dramatach  narodowych też mieli chwile słabości i zwątpienia. Pułkownik z łóżka szpitalnego z opatrunkiem na policzku naciskany przez dziennikarzy jeszcze gorączkowo usprawiedliwia się i tłumaczy ze swojego niecelnego strzału. Otworzył okno w swoim gabinecie i strzelał w jego kierunku, żeby nie było rykoszetu, ale ktoś poruszył klamkę, ręka mu zadrżała i spudłował. Jeszcze mówi o honorze, oddanej służbie i dobru wojska, ale wyrok jest brutalny i bezlitosny. Miejsce żywych bohaterów romantycznych z przestrzelonym tylko policzkiem jest tylko jedno. Klinika psychiatryczna.

13:38, aurabloger , polityka
Link Komentarze (6) »
wtorek, 10 stycznia 2012

W ostatni weekend patrotyczne rozliczenia, polityczne rozrachunki i ideologiczne waśnie dosięgły Owsiaka i wstąpiły na mury Sanktuarium Narodowego na Jasnej Górze. Coraz trudniej o  świętość, wydarzenie czy autorytet zdolny połączyć Polaków w jakimś wspólnotowym przeżyciu ponad podziałami. Wszystko już jest naznaczone podziałem i podszyte  ideologią.

Okazuje się, że do Narodowego Sanktuarium jakim jest Jasna Góra w Częstochowie nie może się już odbyć zwykła pielgrzymka kibiców piłkarskich żeby w swoim środowisku, w swoim gronie kultywować takie wartości jak walka sportowa, duch rywalizacji i wierność barwom klubowym, lecz koniecznie musi to być Ogólnopolska  P a t r i o t y c z n a  Pielgrzymka Kibiców. Tam już nie można poprzestać  na słowie Bożym i modlitwie w barwach klubowych o ducha szlachetnej rywalizacji sportowej. Tam trzeba być koniecznie w barwach narodowych i modlić się  za Ojczyznę i o to żeby kibicowanie miało charakter patriotyczny. A dbający o serca i umysły pielgrzymów  ksiądz Tomasz Sakiewicz i salezjanin Sławomir Cenckiewicz z ambon wyjaśnią sympatykom piłki kopanej, że lekcje prawdziwego patriotyzmu trzeba jak w latach 80. pobierać w podziemiu. Tam salezjanin ten promujący wsród pątników z szalikami swoją najnowszą biblię " Długie ramię Moskwy " musi przekonywać, że Polska pod rządami Tuska nadal pozostaje pod znaczącymi wpływami Moskwy. Gdyby na murach Jasnej Góry pojawił się jeszcze ksiądz prezes, to sprzedałby kibicom słowa swojej prawdy razem z telefonami komórkowymi. Zrozumieli to kibice warszawskiej Legii, którzy pod  pod obrazem Czarnej Madonny trzymali szaliki z napisami " Witajcie w piekle " ( politycznym ).

14:48, aurabloger , polityka
Link Komentarze (4) »
piątek, 06 stycznia 2012

Premier zapowiedział wielkie zmiany, ale rząd wykłada się już na pierwszej ustawie.

Najpierw było expose premiera i wielka reforma państwa, żeby przygotować się na wyzwania przyszłości. Wydłużenie wieku emerytalnego dla mężczyzn i kobiet, likwidacja emerytur mundurowych, reforma KRUS-u i ZUS-u i cyfryzacja to historyczne przedsięwzięcia mające dostosować nasze państwo do zachodnich standardów. Nowy rząd został zaprezentowany jako mocny zespół, który sprosta nowym, ambitnym zadaniom. Póżniej były wysokie noty od zagranicy za organizację i przeprowadzenie prezydencji unijnej, podkreślające profesjonalizm i sprawność z jaką Polska wywiązała się ze swoich obowiązków wobec wspólnoty państw europejskich. Dużo uznania zebrał szef rządu i jego minister za wizję pogłębiania integracji Europy, zacieśniania solidarności europejskiej wobec zagrożeń kryzysowych i tchnienie optymizmu i wiary w przyszłość wspólnoty. Premier w otoczeniu wszystkich europejskich możnych zbierał komplementy i cieszył się uznaniem. Rozpoczęło się też odliczanie do rozpoczęcia Euro - prestiżowej imprezy międzynarodowej, której Polska jest gospodarzem. 

Z tych wszystkich powodów błysnęła nadzieja, że odchodzimy już  od tych naszych starych zmór, wiecznych spraw nie do załatwienia, że wyrwaliśmy się z tego  zaklętego kręgu naszych nieprzezwyciężonych problemów i przeskoczyliśmy do wyższej ligi, gdzie rozwiązuje się już problemy na innym poziomie. Niestety pospolitość ciągle skrzeczy. Niestety, zamiast mierzyć się z wielkimi sprawami wracamy do starych, pospolitych grzechów i wałkujemy stare tematy. Znowu zwykłe partactwo i brak wyobraźni. W resorcie służby zdrowia, mimo, że przez całą ubiegłą kadencję był pod szczególnym okiem mediów i pacjentów, powstała wadliwa ustawa refundacyjna, a rozporządzenie wykonawcze do niej zostało wydane w ostatniej chwili, w ostatnim dniu roboczym roku - co spowodowało chaos i zamieszanie w służbie zdrowia.  Popełniamy te same nieśmiertelne błędy i gorączkowo znowu pytamy, kto zawinił. Lekarze odmówili posłuszeństwa ustawie, a premier powiedział, że mogą się bezkarnie mylić przy wypisywaniu recept, bo kary nie będą egzekwowane, dopóki lekarze nie będą mieli dostępu do wiarygodnego rejestru ubezpieczonych, który nie wiadomo kiedy będzie gotowy. Ciągle ta sama partyzantka i prowizorka.

Czy to tylko wypadek przy pracy, czy też przekleństwo, które nas będzie stale prześladować ?  Czy stać nas tylko na bezkolizyjne wdrożenie nowego rozkładu pociągów, czy też jesteśmy w stanie sprawnie zrealizować projekt kolei dużych prędkości. Minister Transportu Jerzy Nowak uważa, że kierowca małego fiata nie tak szybko przesiądzie się do mercedesa.











11:49, aurabloger , polityka
Link Komentarze (9) »
środa, 04 stycznia 2012

Prokuratura Generalna, rozpatrująca wniosek Prokuratury Apelacyjnej o uchylenie immunitetu posłowi PIS Antoniemu Macierewiczowi, wydała opinię, że aż do 2017 r nie przedawnią się przestępstwa, których miał się dopuścić ten poseł. Wcześniej uważano, iż przedawnienie nastąpić ma w tym roku. Warszawska Prokuratura Apelacyjna zarzuca Antoniemu Macierewiczowi ujawnienie tajemnicy, przekroczenie uprawnień i poświadczenie nieprawdy w związku z publikacją raportu o WSI.

Opinia ta na pewno ucieszy Antoniego Macierewicza, bo teraz będzie miał więcej czasu, aby oczyścić się z ciążących na nim zarzutów o popełnienie przestępstw. W przeprowadzonym z nim w grudniu i zamieszczonym w " Uważam, rze " wywiadzie dotyczącym jego dzieła ustalenia przyczyn katastrofy smoleńskiej, w ostatnim  zdaniu mówi dobitnie : " Prawda przynosi wolność ". W wywiadzie tym nie ma, co prawda, mowy o zarzutach związanych z raportem o WSI, ale poseł będący przewodniczącym parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy rządowego samolotu  musi być nieskazitelny i na pewno zależy mu na tym, aby usunąć wszelkie skazy ze zwojego wizerunku bojownika o prawdę. Poseł współpracujący z wieloma ekspertami krajowymi i zagranicznymi, kierujący pracami zmierzającymi do ustalenia przebiegu katastrofy, ustalenia jej politycznego tła i sporządzenia listy winnych musi być poza wszelkimi wątpliwościami co do swojej wiarygodności i poszanowania prawa.

Z pewnością też jego formacja polityczna będzie go namawiała do zrzeczenia się immunitetu, gdyż kilka lat temu głośno wołała, że gdyby Barbara Blida nie  miała sobie nic do zarzucenia, to by w postępowaniu karnym próbowała się oczyścić.





14:27, aurabloger , polityka
Link Komentarze (5) »
wtorek, 03 stycznia 2012

Tego wydarzenia nie można przegapić. Ten ewenement na skalę ogólnopolską nie może zostać przykryty przez refundację i recepty. Pierwszy raz ze strony polityka następuje przyznanie się do winy i wykazanie skruchy. Oto Anna Sikora, była posłanka PIS, przyznaje się przed warszawskim sądem, że kazała policjantom z drogówki, aby pocałowali ją w dupę.

W październiku 2010 r zatrzymali posłankę policjanci z drogówki, bo rozmawiała w czasie prowadzenia samochodu przez telefon komórkowy. Odmówiła zapłaty 200 zł mandatu i miała wtedy pod adresem policjantów użyć słów: " Jestem posłem, możecie mnie w dupę pocałować " i wymachiwała legitymacją poselską. W związku ze znieważeniem funkcjonariuszy wszczęto sprawę karną, a prokurator zwrócił się o uchylenie jej immunitetu. Wtedy posłanka zaprzeczała tym słowom i zapowiadała skierowanie skargi na policjantów do Komendanta Głównego Policji i premiera. Teraz nie dostała się do Sejmu i w toczącym się procesie, przyznaje się do winy, wyraża skruchę i zwraca o warunkowe umorzenie postępowania karnego.

Zwycięstwo prawdy i ducha ludzkiego nad pychą, butą i polityczną bezczelnością byłoby pełniejsze, gdyby Anna Sikora na swoją szczerość i skruchę zdobyła się wtedy, kiedy miała jeszcze immunitet i do swojego aktu ekspiacji dorzuciła jeszcze przeprosiny strażników miejskich za wyzwanie ich od gnojów i buraków, ale od człowieka nie można wymagać za wiele.

W każdym razie eksposłanka niniejszym opuściła już to szacowne grono spod znaku: jesteśmy prezydentami, posłami, senatorami - możecie nas wszyscy w dupę pocałować. Ten elitarny klub, w którym jeden słania się nogach na cmentarzu z powodu choroby filipińskiej, czy kontuzji goleni, drugi prowadzi pojazd po spożyciu antybiotyków i jabłek, trzeci woła do strażnika miejskiego: spierdalaj stąd, czwarty demoluje melexy na polu golfowym, piąty ...

Być może było to tak. Pani Anna odkręciła tabliczkę przy swoim miejscu na sali plenarnej, oddała legitymację poselską, pożegnała się z prezesem, wygasł immunitet, zdjęła szaty wybrańca narodu, opadł splendor przedstawiciela najwyższej władzy i pomyślała, że znowu obowiązują zwykłe zasady przyzwoitości.



13:40, aurabloger , polityka
Link Komentarze (7) »
czwartek, 29 grudnia 2011

Sąd Okręgowy w Gdańsku orzekł wczoraj, że Lech Wałęsa nie musi przepraszać Ryszarda Czarneckiego za swoją wypowiedź z maja 2009 roku, iż Czarnecki nie walczył o wolną Polskę, bo przyjechał, gdy Polska była już gotowa. W uzasadnieniu Sąd podniósł, że nie jest w stanie rozstrzygnąć, kto jest osobą walczącą o niepodległą Polskę. Nie ma bowiem obiektywnych kryteriów, aby ocenić wypowiedź Wałęsy w kategoriach prawdy lub fałszu. Tak więc Ryszard Czarnecki nie otrzyma na piśmie, że był bohaterem walki o niepodległość i demokrację.

Ten werdykt sądowy, przebieg procesu i towarzyszące mu okoliczności wskazują, że Ryszard Czarnecki zgrzeszył pychą i brakiem roztropności stając w szranki z Lechem Wałęsą. Domagał się od niego przeprosin, bo nie przyjechał do Polski gotowej, lecz - jak wyjaśnił - współpracował z NSZZ Solidarność, a jako student był we Wrocławiu działaczem Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Podejmując jednak ten osobisty spór z postacią o wymiarze historycznym zatracił jakby poczucie skali. Szczytem megalomanii było zażądać od przywódcy Solidarności, człowieka legendy, symbolu walki z komuną przeprosin za to, że nie zauważył jego wkładu w dzieło niepodległości ojczyzny. Poza tym zlekceważył Wałęsę, bo powinien wiedzieć, że były prezydent ma również rozbuchane ego, zaprawiony jest w bojach na szczytach polityki, nie zwykł nikogo przepraszać i miota ciężkim słowem. Nie dość, że nie uzyskał przeprosin, to Lech Wałęsa przy każdej procesowej okazji w majestacie prawa nazywał go miernotą, skoczkiem politycznym i trzeciorzędnym działaczem niepodległościowym, o którego działalności konspiracyjnej w stanie wojennym - właśnie ze względu na tę trzeciorzędność - nie mógł nic wiedzieć.

W całym procesie widoczna była przede wszystkim wielka tęsknota Ryszarda Czarneckiego za tym żeby znależć się w gronie największych polityków. Kiedy Wałęsa nazywał go po raz kolejny skoczkiem politycznym, to eurodeputowany skwapliwie zauważył, że Komorowski, Tusk i Kwaśniewski też zmieniali partie...







15:21, aurabloger , polityka
Link Komentarze (5) »

Marek Migalski, wcześniej niezależny komentator polityczny, a teraz eurodeputowany i członek PJN potrzebował przeszło dwóch lat, aby uwolnić się spod uroku i charyzmy Jarosława Kaczyńskiego i napisać demaskatorską rozprawę na jego temat pt. " Jarosław Kaczyński - portret impresyjny ". Marek Migalski, który w 2009 roku uzyskał euromandat z listy Prawa i Sprawiedliwości, a we wrześniu 2010 został wykluczony z delegacji PIS w Parlamencie Europejskim za krytykę prezesa tej partii poszedł teraz na całość i 300 egz. swojej publikacji rozesłał do liderów opinii, aby świat polityki w nowy rok wszedł ze znajomością zaskakującej prawdy o Jarosławie Kaczyńskim. W blisko 50 rozdziałach zawarł rewelacyjne refleksje na jego temat każące na nowo spojrzeć na tą postać i zweryfikować kilkanaście ostatnich lat naszej polityki. Już na początku rozprawy rzuca na kolana liderów opinii ujawniając im zdumiewającą prawdę, że przywódca największej partii opozycyjnej i kandydat na premiera  " jest nieco groteskową i jakoś nieporadną, a także anachroniczną postacią " i jeszcze dodaje, że jest on podejrzliwy osamotniony i zrzędliwy. Przerażonym tym wyznaniem i niedowierzającym liderom nie pozwala odetchnąć i dodaje, że ten samiec alfa zagryzł już co odważniejsze samce w stadzie . Jednak w kolejnych rozdziałach temperament demaskatorski wyraźnie go ponosi, bo pisze o rzeczach niewiarygodnych, np. że prezes lubi używać moralności do pognębienia przeciwnika, że katolicyzm uważa za funkcjonalny i nie zawaha się przed użyciem religii do celów politycznych.

Marek Migalski oszołomiony wrażeniem jakie wywarł na liderach opinii planuje kolejne rewelacje na temat Jarosława Kaczyńskiego. Podobno chce ostatecznie przygwoździć liderów i ujawnić, że prezes PIS-u jest niskim, korpulentnym mężczyzną.



10:40, aurabloger , polityka
Link Komentarze (6) »
wtorek, 20 grudnia 2011

Na początku krzyże w Sejmie wisiały dumnie, bo były - zdaniem ich obrońców - symbolem naszego państwa i narodu, ich tysiącletniej tradycji i tożsamości. Zaświadczały o chrześcijańskich korzeniach naszej cywilizacji i symbolizowały nasze najważniejsze wartości, bo prowadziły nas zwycięsko przez tak trudne dzieje. I konsekwentnie - odpowiednio do tego wielkiego symbolu należało podjąć uroczystą uchwałę sejmową sankcjonującą jego dumną obecność w Sejmie i z ufnościa czekać na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie konstytucyjności tej uchwały. Jednak zwolennicy krzyża, niepewni swojej argumentacji, ograniczyli się tylko do wygrażania pięścią Palikotowi.

Teraz sejmowe krzyże są lustrowane i weryfikowane. Przeprowadza się inwigilację, zakłada się teczki i ustala - przede wszystkim - kiedy i przez kogo zostały zawieszone. Krzyże z sali plenarnej i dwóch innych sejmowych sal zostały już zlustrowane, ale w sprawie krzyża w Senacie trzeba będzie przesłuchać wszystkich marszałków tej izby, bo nie wiadomo, kto zawiesił tam krzyż. Pewnie niedługo ukaże się Raport w sprawie krzyży. Palikot odpowiednio do tez konstytucjonalistów zawartych w ekspertyzach zamówionych przez Marszałek Kopacz wzywa posłów innych wyznań niż katolickie do zawieszania  swoich znaków religijnych obok krzyża. Zarzeka się też, z trudem powstrzymując od śmiechu, że wiszący na ścianie krzyż wpływa na posłów z RP i krępuje ich decyzje. Marszałek Sejmu w odpowiedzi zapowiada kolejne ekspertyzy ...

Kiedyś trwało dziwowisko na Krakowskim Przedmieściu, bo Kościół nie miał odwagi  zabrać głosu w sprawie krzyża. Teraz degeneruje się dyskusja o krzyżu w przestrzeni publicznej, bo Sejm nie ma odwagi zabrać głosu.





16:13, aurabloger , polityka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 19 grudnia 2011

Prof. Zdzisław Krasnodębski, ważna persona prawicy i członek Komitetu Honorowego Marszu Niepodległości i Solidarności zorganizowanego 13. grudnia przez PIS stwierdził, że marsz ten to przypomnienie rządzącym  i dużej części elit o znacznej części Polaków, która ich poglądów nie podziela, a ma prawo do uczestniczenia w życiu politycznym kraju. Marsz profesor widzi jako świadectwo choroby polskiej demokracji, w której zagrożone są podstawowe wartości i zamiera debata publiczna. Apeluje, żeby traktować marsz poważnie i zastanowić się nad jego przyczynami. Apeluje, żeby się zastanowić, czemu takie marsze po 21 latach niepodległości muszą się w Polsce odbywać, bo jeśli tego nie zrobimy, to te marsze będą coraz silniejsze.

Stosując się do apelu, zastanowiłem się  się nad przyczynami marszu i jestem skłonny zgodzić się z profesorem w jego zasadniczych tezach.

Marsz ten faktycznie był przypomnieniem rządzącym, że prawicowy elektorat, który przegrał 6. z kolei wybory, nie zgadza się z ich polityką. W szczególności nie zgadza się z ich wizją integracji w ramach Unii Europejskiej, w której kraje europejskie, odpowiadając na współczesne wyzwania, podejmują współpracę dla wspólnego dobra i wspólnego bezpieczeństwa i z własnej woli, aby zapewnić spójność i skuteczność działania rezygnują - wszystkie w tym samym stopniu - z jakiejś części swojej narodowej suwerenności.

Marsz ten jest też chorobą polskiej demokracji, bo o sprawach dotyczących fundamentalnych interesów narodowych nie rozmawia się używając racjonalnych i rzeczowych argumentów, lecz odwołując się do prymitywnych emocji i prostackich haseł o zdradzie narodowej, sprzedawaniu polskości i lokajstwie politycznym. Zamiera także debata publiczna, bo za plecami profesora wiszą transparenty: Konzentration lager Europa " i " Europa macht frei ", z którymi już trudno dyskutować. 

Te marsze, panie profesorze, po 21 latach od uzyskania niepodległości muszą się odbywać, bo Jarosław Kaczyński w obliczu secesji w swojej partii, faktycznego już rozłamu i zapowiedzi nowej formacji na prawej części sceny politycznej zmuszony jest zarządzać mobilizację swojego elektoratu i dokonywać spisu inwentarza. Skład Komitetu Honorowego i zaproszeni goście to odczytanie listy obecności w PIS-ie. I te marsze będą coraz silniejsze, bo nasilać się będzie walka polityczna na prawicy. I pan, panie profesorze, będzie zawsze w komitetach honorowych tych marszów.



17:02, aurabloger , polityka
Link Komentarze (4) »
piątek, 16 grudnia 2011

Trwa wojna Kaczyńskiego z Palikotem na gadżety. Biało-czerwone flagi w klapach pisowskich posłów to kolejny gadżet ze sklepiku Jarosława Kaczyńskiego. Palikot odpowiedział mu piórem Lecha Kaczyńskiego przekazanym ministrowi Sikorskiemu do podpisania nowego paktu unijnego i plakietką Unii Europejskiej w klapach Ruchu Palikota.

Z gadżetami Palikota sprawa jest prosta i uczciwa. Wszyscy wiedzą, że jego sztuczne penisy, pistolety, świńskie ryje i małpki to tylko rekwizyty będące częścią widowiska politycznego. Jakby się nie oceniało jego teraźniejszego wcielenia i bieżących motywów wszyscy wiedzą, że hucpa i zgrywa ciągle są na czołowych miejscach w jego marketingowych rachubach, a towarzyszące temu zabawki adresowane są dla, delikatnie mówiąc, mniej wyrobionego odbiorcy. Właściwie na blogu można powiedzieć wprost : penisy są dla gawiedzi.

Natomiast Kaczyński te wszystkie swoje gadżety wyciąga żeby zamydlić oczy. Te wszystkie patetyczne marsze ku czci, płomienne mowy, flagi biało-czerwone, natchnione pieśni, wiece, krzyże, hasła z megafonów, pochodnie, namioty, zbiorowe opuszczanie sali sejmowej to tylko kolorowe opakowanie zepsutego towaru. Cały ten majdan jest potrzebny, aby trudniejsze i bardziej skomplikowane problemy polityczne sprowadzić do populistycznych haseł, gry na emocjach i zamienić na język grypsery moherowej. W bieżącym sporze chodzi o to, żeby aktywność rządu w poszukiwaniu wyjścia z kryzysowej sytuacji w Unii Europejskiej przedstawić jako wrogie knowanie przeciwko własnemu narodowi i jego interesom. Że niby na jednej stronie tam gdzie te biało-czerwone flagi są patrioci, a na drugiej stoją zaprzańcy i pachołki Niemiec i Rosji. Ale jak Fotyga zacznie mówić z mównicy sejmowej, że polski rząd reprezentuje w Unii interesy Rosji, to wszyscy widzą, że wymachuje sztucznym penisem.





14:00, aurabloger , polityka
Link Komentarze (3) »
środa, 14 grudnia 2011

Wczorajszy marsz niepodległości zorganizowany przez Prawo i Sprawiedliwość w trzydziestą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego tak szybko parł do przodu, że zapomiał o stanie wojennym, Jaruzelskim i Kiszczaku. Przy haśle " Tusk do Berlina " tak przyśpieszył, że wyprzedził Budapeszt i znalazł się w Pekinie. Po drodze, kiedy mijali Strasburg i Brukselę, wszyscy spluwali i wołali hańba, hańba. Koło Watykanu Brudziński przez megafon zapodał hasło " Tusk, cykorze, nawet Bóg ci nie pomoże ". A w Londynie potępili hołd Sikorskiego i złożyli hołd Cameronowi.

Prowadzący marsz Jarosław Kaczyński podkręcał tempo słowami: " Gdyby nie to chore państwo parlibyśmy do przodu jak Chiny. Stalibyśmy na czele świata. Obudź się Polsko ". Miał na myśli zdrowe i prące do przodu jak Chiny państwo z lat 2005-2007, kiedy rządził PIS. Parło do przodu wówczas ministerstwo sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. Weryfikacja ścigała się z lustracją. Afera gruntowa z aferą węglową. Śmigały w powietrzu teczki, twarde, porażające dowody, kręgi podejrzeń i gwoździe do trumien. Prokuratorzy z aktami w zębach parli do szefa ABW. Już prawie stawali na czele świata, ale przegrali wybory.





15:04, aurabloger , polityka
Link Komentarze (5) »
wtorek, 13 grudnia 2011

Najbardziej kontrowersyjną postacią stanu wojennego pozostaje ciągle generał Wojciech Jaruzelski. Historia postawiła generała w centrum tamtych wydarzeń, kazała mu podejmować kluczowe wówczas decyzje i od kilkunastu już lat politycy, historycy i opinia publiczna osądzają wprowadzenie przez niego w Polsce stanu wojennego. 

Jedni bronią generała twierdząc, że ta historyczna decyzja i potrzeba zapanowania nad narastającym chaosem społecznym były wyborem mniejszego zła, bo narastała niekontrolowana eskalacja walki politycznej, która doprowadziłaby do tragicznej w skutkach wojny domowej. Według nich nie wchodziło również w grę podjęcie przez generała dialogu z Solidarnością i rozpoczęcie procesu demokratyzacji i transformacji ustrojowej, bo nie było przywolenia na to na wschodzie i groziła nam interwencja sowiecka. Inni twierdzą, że Rosjanie nie planowali wkroczenia do zrewoltowanej Polski, bo byli zanadto uwikłani w wojnę w Afganistanie i generał powinien się wówczas zdecydować na dokonanie wspólnie z demokratyczną opozycją historycznych przemian ustrojowych. 

Historycy nasi, opierając się na dokumentach rosyjskich,  twierdzą, iż nie było tak, że sowieckie tabory pancerne grzały się wtedy wzdłuż naszych granic gotowe w każdej chwili na rozpoczęcie inwazji. Z tego wynika, że wówczas w 1981 r rozwój sytuacji w kraju był tylko zależny od Polaków. W tym kontekście - pomijając te najbardziej nieprzychylne generałowi sądy o jego zdradzie i wrogości do narodu - padają oceny, że Jaruzelski nie dorastał do ówczesnej sytuacji. Jako sztandarowa postać komunistyczna, z bagażem swojego doświadczenia, związkami z towarzyszami radzieckimi był częścia i ostoją tamtego systemu i brakowało mu wyobraźni i odwagi, aby zapoczątkować już w 1981r historyczne przemiany ustrojowe. Nie ogarniał spraw i mentalnie nie był zdolny, aby być awangardą procesów demokratycznych w Polsce i całym demoludzie. Potrzebował długich lat stanu wojennego, narastania kryzysu i zapóźnienia cywilizacyjnego kraju, aby dojrzeć do podjęcia dialogu z Solidarnością i porozumień okrągłostołowych, które doprowadziły do przełomu w tej części świata.

Pojawiają się też oceny, że tak samo jak generał nie potrafił sprostać wyzwaniom historycznym, tak samo strona solidarnościowa i opozycyjna nie miała wtedy jeszcze dobrego pomysłu na przejęcie władzy. Mając racje w sprawach zasadniczych i dążąc do wyekspediowania komuny na śmietnik doktryn politycznych byli jednak zbyt radykalni i bezkompromisowi, nie dając towarzyszom socjalistycznym czasu na spakowanie walizek. Oni też potrzebowali czasu stanu wojennego, aby zmądrzeć i dojść do tego, że demokratyzacja to proces porozumień polsko-polskich.

Na ile Jaruzelski miał rozeznanie w rzeczywistej sytuacji, a na ile był pod presją subiektywnie odczwanych uwarunkowań. Jak on to wszystko rozumiał ? Kto teraz jest w stanie wszystkie te okoliczności wyważyć i osądzić generała ?







poniedziałek, 12 grudnia 2011

Marsz niepodległości wyznaczony na jutro przez prezesa PIS Jarosława Kaczyńskiego to kolejna impreza towarzystwa wzajemnej adoracji, którego głos w realnej polityce dawno się już nie liczy. Prawo i Sprawiedliwość przegrywa jak leci kolejne wybory, traci elektorat, gubi swoje znaczące postaci. Trawione rozłamami i obsesjami prezesa od dawna nie bierze udziału w rzeczywistej polityce, lecz odeszło na drugi krąg i tam się degeneruje.

Tam na użytek wewnętrznej walki na prawicy stworzona jest rzeczywistość zastępcza. Realne problemy zamieniane są na proste moherowe grepsy i te same czarno-białe nieśmiertelne motywy. Mistycy smoleńscy ciągle doświadczają tych samych wizji martyrologicznych. Kondominium i biała flaga. Prezes wygłasza swoje expose tak jakby wygrał wybory. IV Rzeczpospolita  walczy z III RP, a teraz także z IV Rzeszą. Urzędujący minister spraw zagranicznych w metropolii kupczy interesem narodowym. Premier oddaje na rzecz możnych suwerenność państwa i jeszcze za to płaci. A patriotyczna opozycja podejmuje marsz niepodległości.

Wszystko to obliczone jest na utwardzanie i mobilizowanie pisowskiego  elektoratu w obliczu kolejnej secesji. Jutrzejszy marsz niepodległości nie jest skierowany przeciwko wrogom niepodległości, gdyż takich nie ma, lecz przeciwko ... Ziobrze i Kurskiemu. Marsz ma pokazać jedność i zwarcie szeregów partii w trudnych chwilach. Do wzięcia w nim udziału zaproszono kilkadziesiąt osób - najważniejszych postaci dla prawicy. Jest więc spisem inwentarza po kolejnym rozłamie.

15:49, aurabloger , polityka
Link Komentarze (6) »
piątek, 09 grudnia 2011

W najbliższą sobotę odbędzie się konwencja SLD, na której 500 delegatów wybierze nowego przewodniczącego tej partii. Kandydatka na przewodniczącą Joanna Senyszyn przekonuje, że tylko wybór jej osoby odmieni oblicze Sojuszu. Tego Sojuszu. Czy JS I potrafi tego dokonać ?

SLD od czasu wyborczej klęski jest w odwrocie, walczy o przetrwanie i jak kania dżdżu łaknie zmiany wizerunku. Na lewą stronę sceny politycznej przebojem wdarł się Palikot, który przejął  inicjatywę i dyktuje warunki gry. Pokazuje co to znaczy skuteczny marketing polityczny. Leszek Miller wygląda przy nim jak eksponat z gabinetu figur woskowych. Palikot zdecydowanie wygrywa walkę o symbole. Na swoich sztandarach umieścił lewicowe hasła i idee - nie tylko te światopoglądowe i obyczajowe, ale także upomina się o biednych i potrzebujących pomocy od państwa. Po debacie nad expose premiera został uznany za najciekawszą postać opozycji. Przejął już też kilku działaczy Sojuszu i zapowiada kolejne transfery. Przypuścił atak na podstawowy symbol dotychczasowej lewicy tj. jej siedzibę przy ul. Rozbrat i planuje tam urządzić kwaterę dla swojej rebelii. Przesłanie jest oczywiste. Brakuje tylko, aby w sobotę zjawił się na konwencji wyborczej SLD i bezczelnie zaproponował delegatom siebie na ich szefa.

Joanna Senyszyn na fotelu szefowej Sojuszu to murowany przełom wizerunkowy. Jest wyrazista i prowokacyjna z ciągotami do hucpy i zgrywy. Tak samo kontrowersyjna i ekscentryczna jak Palikot, o którym mówi, że jest bogiem marketingu politycznego, a konkurencja w tej dziedzinie nie sięga mu do jaj. Już można sobie wyobrazić tych dwoje przywódców lewicowych na paradzie równości: Senyszyn z pejczem i Palikota palącego skręta ...



15:38, aurabloger , polityka
Link Komentarze (10) »
czwartek, 08 grudnia 2011

Zbigniew Ziobro przy każdej okazji podkreśla, że Solidarna Polska nie ma wroga na prawicy. Ma to oznaczać, iż jego formacja polityczna nie jest nastawiona na konfrontację z PIS-em, lecz możliwa jest między nimi współpraca i porozumienie. Zapewnia też, że nie dąży do konfliktu na prawej stronie sceny politycznej, lecz poprzez wniesienie młodości i energii do polityki doprowadzi prawicę bez wojny domowej do zwycięstwa.

Deklaracje te w oczywisty sposób są tylko zaklinaniem rzeczywistości i próbą zamaskowania faktycznej sytuacji Solidarnej Polski i faktycznego stanu rzeczy na prawicy. Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski i spółka jako samodzielny podmiot polityczny jeszcze bowiem nie istnieją. Nie mają jeszcze swojego elektoratu, nie mają swojego programu i swoich wartości. Brak im własnej niszy wyborczej,  brak wolnego, niezagospodarowanego elektoratu i prawicowego znaku, który mógłby ich odróżniać  od PIS-u. Mają tylko młodość. Wszystko co potrzebują do swojej działalności muszą zdobyć w otwartej wojnie z PIS-em. Muszą to wykraść Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo to on ma na razie monopol na prawicowość i on jest jedynym właścicielem całego prawicowego dobytku. PJN nie musiała przyjmować ostrego kursu na Kaczyńskiego bo swojej szansy chciała szukać w centrum. SP jednak może się rozrastać tylko kosztem PIS-u. Nie są w stanie niczego odebrać Platformie czy Palikotowi. Muszą przekonać, że są bardziej prawicowi, bardziej patriotyczni, bardziej katoliccy niż Kaczyński. Dotychczasowe utarczki pomiędzy PIS a SP o samorządowców, starcie o Nowy Sącz czy krytyczne uwagi Kurskiego o Kaczyńskim to tylko dokazywanie  harcowników przed walną, bratobójczą bitwą na prawicy, którą SP - jeżeli chce coś znaczyć - musi wydać PIS-owi.

11:18, aurabloger , polityka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 06 grudnia 2011

Planowany przez prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego na 13 grudnia - w 30. rocznicę stanu wojennego - marsz niepodległości ma się odbyć w celu zamanifestowania protestu przeciwko decyzji o ogłoszeniu stanu wojennego, tj. zamanifestowania protestu :

przeciwko Sikorskiemu, przeciwko IV Rzeszy, przeciwko Benedyktowi XVI, przeciwko Unii Europejskiej, przeciwko Niemcom, przeciwko Euro, przeciwko expose premiera, przeciwko Palikotowi, przeciwko Ziobrze i Kurskiemu, przeciwko polityce rządu, przeciwko kretowi, przeciwko rezerwatowi, przeciwko ...



15:07, aurabloger , polityka
Link Komentarze (3) »
piątek, 02 grudnia 2011

Ekscentryczny milioner z ambicjami politycznymi.

Polityk z penisem w ręce.

Palikot - polityka dla gawiedzi.

Janusz P. - świński ryj polskiej polityki.

Burdel, wieprze i Belzebub.

Palikotyzacja Platformy Obywatelskiej.

Palikot pod pręgierzem.

Palikot odchodzi z Platformy na swoje.

Smutny koniec tandeciarza z Biłgoraja.

Koniec gwiazdy jednego sezonu.

Sztukmistrz z Lublina powraca do gry.

Podejrzna ferajna zdobywa poparcie społeczne.

4O zbójów Palikota w Sejmie.

Skandalista czy mąż stanu ?

Palikot ma swojego marszałka Sejmu.

Pierwsze projekty ustaw Ruchu Palikota.

Janusz Palikot członkiem Rady Bezpieczeństwa Narodowego.





13:26, aurabloger , polityka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 01 grudnia 2011

Odwołanie przez premiera Julii Pitery ze stanowiska pełnomocnika rządu ds. walki z korupcją zakończyło kilkuletni okres dociekania całego narodu, co też właścicwie pani minister robi na swoim stanowisku, jakie ma zadania i za co ponosi odpowiedzialność. Wytropienie przez nią dwa lata temu słynnego już i obrosłego legendą dorsza raczej nie czyniło zadość oczekiwaniom społecznym i nie satysfakcjonowało wszystkich. 

Julia Pitera przez 4 lata urzędowania nie potrafiła uzasadnić potrzeby dalszego funkcjonowania swojego stanowiska. Jej główne zadania polegały na podjęciu szerokiej profilaktyki przeciwdziałającej korupcji, a przede wszystkim sporządzeniu projektu ustawy antykorupcyjnej. Natomiast realizacja tych zadań ograniczyła się do zmiany ustawy o NIK-u i ustawy o kontroli w administracji rządowej. Poza tym pani minister skoncentrowała się głównie na podawaniu komunikatów o przekazywaniu do CBA  spraw związanych z przestępstwami korupcyjnymi, które wcześniej do niej wpłynęły. To trochę za mało jak na sekretarza stanu.

Szkoda, że Julia Pitera więcej serca i przekonania wkładała w bieżące spory polityczne niż przedsięwzięcia  antykorupcyjne. Wystawiana przez Platformę na pierwszą linię frontu brała udział w najzacieklejszych bojach o partyjną miedzę, tam gdzie  wytaczano najcięższe armaty i trup ścielił się gęsto. Jako twarda frontmenka często trzymała sztandar PO w wojnie z PIS-em. I tak się zapamiętała w tych bojach, że teraz każdego traktuje już jako śmiertelnego wroga - ostatnio przekonał się o tym Robert Biedroń. Udowodniła, że jej naturalne środowisko to bezpośrednia walka polityczna, a nie materia kameralnej pracy legislacyjnej, czy wyzwania koncepcyjne. Ta dymisja jest uzasadniona, to nie jest cios poniżej pasa.

15:06, aurabloger , polityka
Link Komentarze (5) »
środa, 30 listopada 2011

Ktoś w nocy przerzucił wajchę i stało się. Powróciła stara ekipa. Kara śmierci zbiera krwawe żniwo. Do więzień wracają szubienice i najgroźniejsi przestępcy wycinani są w pień. Minister Radek Sikorski za zdradę interesów narodowych i złamanie konstytucji zostaje postawiony przed Trybunałem Stanu. Zamiast o pakcie Ribbentrop - Mołotow mówił w metropolii o komisarzach Unii Europejskiej. Jeszcze nie wiadomo, czy jemu też grozi kara śmierci. Janusz Palikot za niszczenie tysiącletniego dziedzictwa Polski staje przed plutonem egekucyjnym. Tuż przed salwą odmawia pocałowania krzyża, chce umrzeć z penisem i rewolwerem w dłoniach, a jego ostatnim życzeniem jest zajaranie skręta. Robert Biedroń, poseł z Ruchu Palikota został osadzony w areszcie wydobywczym za palenie marihuany. Przed aresztem rechoczący tłum wymachuje sztandarami ze znakiem " zakaz pedałowania " i domaga się linczu. Brunatne bojówki przeczesują stolicę w poszukiwaniu rajców, którzy sprowadzili do miasta makietę " Bramy Brandenburskiej ". Po ulicach w worach pokutnych i kajdanach snuje się jakiś gad i dwa płazy. Mamroczą coś o kolonii karnej.

14:01, aurabloger , polityka
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 28 listopada 2011

Przeczytałem właśnie jakiś artykuł w gazecie, ale nie jestem już pewien, czy to było o prezesie  PIS Jarosławie Kaczyńskim, czy o prezesie PZPN Grzegorzu Lacie. W każdym razie chodziło o prezesa, który z organizacji, na czele której stoi stworzył sobie prywatny folwark i trzyma w garści wszystkich należących do niej leśnych dziadków.  Kiedyś był zwycięzcą, a teraz kroczy od porażki do porażki i uparcie chce trwać u steru. Jeden z jego największych przyjaciół, który kiedyś prowadził dla niego zwycięską kampanię wyborczą podważył jego przywództwo i stał się najzacieklejszym wrogiem. Współpracownik ten lubi nagrywać rozmowy. Organizacja przeżywa obecnie kryzys i jest w defensywie, a jej członkowie spiskują. Prezes uważa jednak, że wszyskiemu są winne media i politycy, którzy krytykują go, aby odwrócić uwagę od kryzysu. Zapomina, że większość problemów ściąga na siebie sam kuriozalnymi wypowiedziami. Napisałem notkę, ale już nie wiem, czy to jest o prezesie Grzegorzu Lacie czy prezesie Jarosławie Kaczyńskim ...

17:27, aurabloger , polityka
Link Komentarze (8) »
sobota, 19 listopada 2011

Premier Jarosław Kaczyński w swoim expose, które zaprezentował wczoraj w Sejmie przedstawił pełną wizję państwa uwzględniającą wszystkie aspekty jego życia gospodarczego i społecznego. Wytyczył zasadnicze strategie rozwojowe i przydzielił związane z tym zadania poszczególnym szefom wszystkich resortów, a także szeroko omówił sposoby realizacji tych zadań. Szczegółowo też wyłożył swoje instrukcje dla Donalda Tuska w sprawie polityki unijnej i prezentowania stanowiska na szczytach w Brukseli. Zapowiedział, iż drobiazgowo rozliczy rząd Platformy Obywatelskiej z realizacji przydzielonych mu zadań. I nie pójdzie już na żadne kompromisy. Nie wyklucza restrukturyzacji rządu. Być może sięgnie też po strategiczne rezerwy rządowe, które stanowi Grzegorz Schetyna. Wystąpienie premiera kilka razy przerywane było oklaskami po prawej stronie sali sejmowej. Wiadomo też, że expose zostało jednogłośnie przyjęte na Komitecie Politycznym Prawa i Sprawiedliwości i tam też prezes otrzymał misję tworzenia nowego państwa. Ogrom pracy włożony w opracowanie expose,  jego wszechstronność i kompleksowość wskazuje na to, że premier Kaczyński zaczął go pisać już nazajutrz po tym jak przegrał wybory i wyborcy desygnowali go na aut.

16:56, aurabloger , polityka
Link Komentarze (8) »
piątek, 18 listopada 2011

Jedna informacja przykryła dzisiaj prezentację nowego rządu i expose premiera Donalda Tuska. Trzeciorzędne i bezbarwne wydaje się to, że szef rządu mówi właśnie o wydłużeniu wieku emerytalnego wobec tego, że redaktor naczelny " Gazety Polskiej " Tomasz Sakiewicz ma być bohaterem przedstawienia opiewającego dzieło jego życia, myśli i walki. Współpracownicy z redakcji postanowili unieśmiertelnić go jako ikonę  konserwatywnego dziennikarstwa i upamiętnić jego wiekopomny trud dawania świadectwa prawdzie. Szczególnie chodzi o prawdę o agentach, tajnych służbach, spiskach, katastrofie pod Smoleńskiem i rodzajach użytych tam bomb. Problem jedynie jest wybór formy, która potrafiłaby udźwignąć ten wielki temat. W grę wchodzi epopeja, rock opera, spektakl teatralny, dokument lub jakiś gatunek fabularyzowany. Opinia publiczna jest poruszona i nie może już się doczekać premiery. Oczekuje jednak, żeby w rozdziale pt. " Przychodzi Sakiewicz do Wierzbickiego " mniej było fabuły a więcej dokumentu.

13:45, aurabloger , polityka
Link Komentarze (2) »
środa, 16 listopada 2011

Notkę tę napisałem w styczniu tego roku. Ze względu na ostatnie doniesienia prasowe pozwalam sobie jeszcze raz ją opublikować.

Agencje prasowe nowy rok przywitały trzema osobliwymi doniesieniami, które - każde na swój sposób - wstrząsnęły światem. Przykuły uwagę mediów i międzynarodowej opinii publicznej, budząc niedowierzanie i zdumienie. Ludzie ze zdziwieniem przecierali oczy, bo brakowało im wyobraźni, aby ogarnąć te zaskakujące zjawiska rozgrywające się u progu nowej dekady. Szczególnie trzecie doniesienie paraliżowało ich zdolności pojmowania współczesnego świata i i wymykało jakimkolwiek próbom jego racjonalizacji. Szczególnie to trzecie doniesienie było porażające i pobladłymi ustami kazało międlić w kółko " co tu jest grane, co tu jest grane ". Choć byli i tacy, którzy zareagowali rozbawionym uśmieszkiem.

Pierwsze doniesienie dotyczy rumuńskich władz, które uznały za legalny zawód czarownicy i wpisały go na listę zawodów powszechnie uznawanych. Parlament rumuński nie zdecydował się jednak na wprowadzenie odpowiedzialności karnej dla czarownic za przepowiednie, które się nie spełniły, bo bał się, że z tego paragrafu mogą odpowiadać politycy za niezrealizowane obietnice wyborcze.

Drugie doniesienie dotyczyło Korei Północnej w której po raz pierwszy w historii , pokazano zachodni film pt. " Podkręć jak Beckham " produkcji brytyjskiej.

W tych też dniach towarzysze koreańscy dostrzegli pierwszy w historii uśmieszek, który dyskretnie przemknął przez - posągowe dotychczas - oblicze Kim Dżong Ila i już snuli przypuszczenia, że uśmieszek ten jest zwiastunem epokowego przełomu w polityce ich partii, ale okazało się, że ich Umiłowany Przywódca wcale nie myśli dokonywać zwrotu w dziejach kraju, ale zapoznał się tylko z trzecim doniesieniem prasowym. Przeczytał właśnie w gazecie, że b. szef CBA Mariusz Kamiński i b. szef ABW Bogdan Święczkowski  w zeznaniach złożonych przed Sądem Okręgowym w Warszawie, w którym odbywa się proces cywilny wytoczony Romanowi Giertychowi przez Jarosława Kaczyńskiego podali, iż prezes PIS nie zbierał haków na konkurentów politycznych.

13:00, aurabloger , polityka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 listopada 2011

Rozrzewniające jest to ogólnonarodowe zaskoczenie zadymą, która wybuchła w czasie uroczystości podczas obchodów Święta Niepodległości w stolicy. Roztkliwiające jest to powszechne niedowierzanie, że Polak z Polakiem naparzał się flagą narodową z taką bezwzględnością i brutalnością jakby dopiero walczył o tę niepodległość. Agresja i nietolerancja związane z politycznymi, religijnymi i obyczajowymi ekstremizmami, a także zwykłe, bezinteresowne chamstwo stale są  przecież obecne w naszym życiu i przy nadarzającej się lecą kamienie i idą w ruch pały i bejsbole. Kibole dymią na stadionach i ulicach, parady równości potrzebują ochrony policyjnej, na politycznej pielgrzymce pod Jasną Górą można zarobić w łeb, a na Krakowskim Przedmieściu zwolennicy i przeciwnicy krzyża stawiali już kosy na sztorc. Tyle samo stale jest agresji i nietolerancji w języku publicznym.Instytucje i osoby publiczne powołane do tego, aby łagodzić konflikty i szukać sposobów rozwiązywania napięć same dokładają do pieca waśni społecznych. Tu też przemoc i rękoczyny. W polityce ciągle trwa bój patriotów ze zdrajcami i sprzedawczykami. W zatrutej tym podziałem polityce trwa wojna na śmierć i życie dwóch wrogich cywilizacji. Do starego zapiekłego  konfliktu PIS - PO dochodzi teraz konflikt Palikot - reszta świata. Ojciec zakonnik o nowej partii w Sejmie mówi transwestyci i sodomici, którzy będą dorzynać naród. Biskupi dorzucają słowa o ideologii nienawiści, a PIS o zagrożeniu dziedzictwa tysiącletniej tradycji Polski. Księdzu, który próbuje jakoś te ekstremizmy rozbroić zakładają knebel. A Sejm na słowa posła geja Biedronia wybucha rechotem, jakby skandował: " kto nie rechocze ten pedałem hej, hej, hej ...


15:22, aurabloger , polityka
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
Blogi Polityczne statystyka